Nie ma wojny, ale lont się tli i może dojść do eksplozji
„Mój brat obalił dyktatora" to wciągający reportaż i ważne świadectwo kolejnych rewolucji arabskiej wiosny
Dyktator, którego władzę zabezpieczała sprawnie działająca policja polityczna, uciekał z kraju z pistoletem w ręku. Co go do tego zmusiło? Dlaczego żaden z doświadczonych agentów zawczasu nie dostrzegł niebezpieczeństwa? Zapewne dlatego, że dzień, który odmienił historię Tunezji, rozpoczął się całkiem zwyczajnie.
Tego dnia 26-letni Mohamed Buazizi, sprzedawca warzyw, ustawił wózek z mandarynkami i bananami na nielegalnym targowisku przed siedzibą lokalnych władz w mieście Sidi Bu Zajd. Czynił tak od dawna, nieraz otrzymywał mandat, ale wciąż podejmował ryzyko. W nękanym bezrobociem kraju trudno wyżywić rodzinę....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
