Nieuniknione falowanie
Wielkanocny Festiwal Beethovenowski przebiegał w tym roku śpiewająco.
Jeszcze tylko jeden koncert organizowany tradycyjnie w Wielki Piątek, który przyniesie dzieło niezwykłe – „War Requiem" Benjamina Brittena i 23. Wielkanocny Festiwal przejdzie do historii. Określenie „śpiewająco" odnosi się zaś bardziej do tytułu obecnej edycji, a mniej do samego przebiegu muzycznych zdarzeń. Ten bowiem trafniej charakteryzuje cytat z pamiętnego przeboju Kory i Maanamu: „Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie".
Wyjątkowa podróż
Już pierwszy koncert – jeszcze półoficjalny, popołudniowy, przed uroczystą wieczorną inauguracją – przyniósł kreację artystyczną na absolutnie najwyższym poziomie.
Taka interpretacja „Podróży zimowej" Franza Schuberta, jaką zaprezentował niemiecki baryton Christian Gerhaher ze swym wieloletnim partnerem przy fortepianie Geroldem Huberem, byłaby ozdobą najważniejszych imprez muzycznych świata. Wokalna precyzja połączyła się...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
