Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Gra w kata i ofiarę

08 października 2019 | Kultura | Jacek Marczyński
Marlis Petersen (Salome) i Wolfgang Ablinger-Sperrhacke (Herod)
źródło: W. Hösl/Staatsoper MUenchen
Marlis Petersen (Salome) i Wolfgang Ablinger-Sperrhacke (Herod)

Do biblijnej „Salome" Krzysztof Warlikowski dodał widmo XX-wiecznej Zagłady, ale niemiecki widz chyba nie rozszyfruje wszystkich obrazów.

Krytykom oceniającym – trzeba przyznać z ogromną uwagą i powagą – spektakl polskiego reżysera w monachijskiej Staatsoper pewien kłopot sprawia już pierwsza scena. Nie ma jej przecież w dramacie Richarda Straussa, Krzysztof Warlikowski dodał zaś jedną z pieśni Gustava Mahlera odtwarzaną z taśmy, zmieniając przy tym tło całej akcji.

Zamiast pałacu króla Heroda w Jerozolimie oglądamy salon-bibliotekę wypełnioną po sufit książkami. Zamiast zmysłowej, upalnej nocy jest klaustrofobiczny mrok, co nie przeszkadza wszakże gospodarzowi domu zabawiać zgromadzonych gości kabaretową wręcz scenką, z postacią sprytnego, chciwego Żyda w roli głównej.

Śmiech jednak w pewnym momencie cichnie, bo rozlega się brutalne walenie w drzwi. Goście w popłochu chowają się do przygotowanych dla nich w domu kryjówek. Dopiero wówczas zaczyna się opera Straussa.

Filmowe analogie...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Wydanie: 11478

Wydanie: 11478

Spis treści

Nieprzypisane

Zamów abonament