Nie widać końca wojny w Ukrainie
Konferencja pokojowa w kurorcie Burgenstock miała zarysować plan zakończenia działań zbrojnych. Ale jedynie uwidoczniła, jak bardzo do tego daleko.
Planowano, że spotkanie odbędzie się 500 dni od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji. Wielokrotnie odwoływane, odbyło się w końcu w ten weekend – w trzecim roku wojny.
Wołodymyr Zełenski chciał, aby wspólnota międzynarodowa zatwierdziła jego dziesięciopunktowy plan przywrócenia pokoju tak, by Kijów mógł go z pozycji siły przedstawić Kremlowi. Jednak na 160 zaproszonych krajów w sobotę w szwajcarskim kurorcie Burgenstock stawili się przedstawiciele około 90 państw, z czego znaczna część na dość niskim szczeblu.
Rosja tu nie oczekiwano, co posłużyło za pretekst przywódcom Chin, Brazylii i Arabii Saudyjskiej do rezygnacji z udziału w spotkaniu. Dla tych krajów logika rokowań powinna być inna, niż tego chcą Ukraińcy. Nie chodzi więc o przeciwstawienie się agresorowi i przywrócenie międzynarodowo uznanych granic Ukrainy, tylko o traktowanie Moskwy i Kijowa co najwyżej na równi, a tak naprawdę uznanie propozycji Kremla za punkt wyjścia do rokowań.
Jednak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta