Koniec anonimowości abonentów domen? Niezupełnie
Polskie przepisy zapewniają w miarę prosty dostęp do danych abonentów nazw domen tylko uprawnionym organom. Zapomniano o prywatnych ofiarach naruszeń popełnianych w sieci.
W sprawach dotyczących nadużyć internetowych dane abonenta nazwy domeny bywają jednym z pierwszych tropów prowadzących do ustalenia tożsamości sprawcy. Dotyczy to zwłaszcza phishingu, fałszywych serwisów internetowych, naruszeń znaków towarowych, oszustw inwestycyjnych czy rozpowszechniania złośliwego oprogramowania. Problem w tym, że przez lata ten trop był w praktyce trudny do podjęcia. Po rozpoczęciu obowiązywania RODO z publicznie dostępnych baz Whois w dużej mierze usunięto dane abonentów będących osobami fizycznymi, a usługi tzw. prywatnej rejestracji, czyli usługi typu privacy lub proxy, nazywane również usługami Whois Privacy, dodatkowo utrudniły ustalenie, kto faktycznie korzysta z domeny nawet wtedy, gdy domena była wykorzystywana przez podmiot o statusie „organizacja”.
Dyrektywa NIS 2 miała ten stan zmienić i rzeczywiście wprowadza istotną korektę, choć nie przywraca dawnego, w pełni jawnego Whois. Zakłada jednak, że anonimowość abonenta nazwy domeny nie może mieć charakteru bezwzględnego, zwłaszcza gdy domena jest wykorzystywana do cyberprzestępstw. Polski ustawodawca wdrożył ten model tylko częściowo – w zakresie jakości i poprawności danych rejestracyjnych poszedł w dobrym kierunku, natomiast przy dostępie do tych danych zatrzymał się o krok za wcześnie w odniesieniu do podmiotów prywatnych mających uzasadniony interes w identyfikacji osoby odpowiedzialnej za nadużycie....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)