Zełenski gra twardo z Polską. O co chodzi w sporze o UPA
W piątym roku wojny prezydent Ukrainy, budując polityczny kapitał, chce utrwalić w rodakach przekonanie, że jest człowiekiem nieugiętym. I nie jest przy tym ważne, czy spór dotyczy agresywnej Rosji Putina, czy wspierającej Ukrainę Polski.
Relacje polsko-ukraińskie coraz bardziej zaczynają przypominać przepychankę dzieci w piaskownicy. Odebrał mi łopatkę, więc zabrałem mu wiaderko. W odwecie za zabrane wiaderko sięgnął po moje grabki, a ja w takim razie wezmę jego samochodzik. Dzieci często obrażają się, rzucają w inne zabawkami, wychodzą z piaskownicy, a czasem nawet przestają się odzywać. Mogą sobie na to pozwolić. Dojrzali politycy takiego przywileju nie mają, bo każda nieprzemyślana decyzja może rzutować na życie milionów rodaków.
Zaczęło się od decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał honorowe miano „bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych i tym samym wywołał falę krytycznych głosów nad Wisłą. Nasi dobrze zorientowani w kulisach polityki nad Dnieprem rozmówcy w Kijowie przekonują, że była to rutynowa decyzja, która w żadnym wypadku nie była wymierzona w Polskę. Zastanawiające jest jednak to, że nikt w najbliższym otoczeniu prezydenta Ukrainy nie oszacował ryzyka i nie wziął pod uwagę przewidywalnej reakcji Polaków.
Zwłaszcza że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)