Z zapisków adwokata
Jeśli ktoś przyjmuje sprawy „szmatławe” to znaczy, że wzorowo wypełnia standardy zawodowe, czyli słowa pana Roszkowskiego w istocie są dla mnie komplementem.
Oglądając telewizję natknąłem się na Marcina Roszkowskiego, prezesa Instytutu Jagiellońskiego, który mówił akurat o mnie.
– Jacek Dubois zawsze podejmuje się takich szmatławych spraw – wygłosił opinię, a był to komentarz do podjęcia się przeze mnie reprezentacji lekarza ze Szpitala Południowego.
Niespecjalnie się tym przejąłem, bo od lat nauczyłem się od mojego dawnego mistrza Alana Dershowitza – z którego obecnymi ocenami rzeczywistości już się mnie identyfikuje – że o człowieku najlepiej świadczą jego wrogowie. Bo jeśli się ich ma w dyskursie publicznym to znaczy, że to co się robi jest ważne i zauważalne, a im poziom ich argumentacji jest niższy tym bardziej to dowodzi tego, że Twój wybór był właściwy.
Zatem taka próba ataku ze strony pana Roszkowskiego w istocie była najwyższej klasy komplementem. Spieranie się z kimś, kto nie trzyma poziomu nie ma specjalnego sensu, bo jak mawiał Mark Twain: „Nigdy nie wdawaj się w dyskusję z głupcem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”.
Dlatego z panem Roszkowskim spierać się nie zamierzam, jednak, ponieważ wypowiedział się o sposobie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)