Na kolizyjnym kursie
USA usiłują okiełznać Chiny. Zaangażowanie na Ukrainie jest także funkcją polityki w regionie Azji i Pacyfiku.
– Konfrontacja Chin z USA byłaby katastrofą i oba muszą kraje respektować suwerenność drugiej strony – ostrzegał wczoraj w Pekinie prezydent Xi Jinping, otwierając doroczną, szóstą już konferencję strategiczno-gospodarczego dialogu. Forum to ma służyć rozładowaniu napięć w relacjach wzajemnych i wytyczaniu kierunków współpracy. Prezydent zapewnił jednocześnie, że „Ocean Wielki [Pacyfik] zapewnia wiele miejsca dla dwu wielkich narodów" i oba kraje łączy znacznie więcej, niż dzieli.
Słowa te skierowane do przybyłego do Pekinu sekretarza stanu Johna Kerry'ego – jak pisze „New York Times" – miały uświadomić Amerykanom, że Chiny nie zamierzają rezygnować z aspiracji do odgrywania większej roli w regionie Pacyfiku. Jest to obecnie głównym elementem sporu nie tylko amerykańsko-chińskiego, ale przede wszystkim Chin z wieloma swoimi sąsiadami.
Mocarstwo rośnie w...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
