Warszawski sen o bieganiu
36. PZU Maraton Warszawski | Ten sen się ziścił – znów pobiegli wielotysięczną ławą ze stuletniego mostu Poniatowskiego, ścigali się z czasem, rywalami i własną słabością.
Kiedy Czesław Niemen śpiewał w „Śnie o Warszawie", że kiedyś zatrzyma czas i na skrzydłach jak ptak będzie leciał co sił tam, gdzie jego sny i warszawskie kolorowe dni, zapewne nie przypuszczał, że piosenka stanie się startowym hymnem maratończyków w stolicy.
Przyznać trzeba – treść utworu pasuje jak rzadko, do wydarzenia, które od 1979 roku łączy biegaczy na warszawskich ulicach. Ten 36. PZU Maraton Warszawski także zaczął się od Niemena w głośnikach na Moście Poniatowskiego, a potem swe biegowe kolorowe sny spełniło prawie 7000 osób (wedle prawie pewnych obliczeń do mety dotarło 6675 uczestników). Kilka setek trasy nie ukończyło, ale nawet ci pokonani mogą śmiało powiedzieć, że spróbowali i też czegoś się nauczyli. O sobie i swej pasji.
Afryka bierze wszystko
36. PZU Maraton Warszawskie to naprawdę święto biegaczy – wszystkich. Oczywiście jest to także solidna i duża impreza sportowa, w której elita zawodowców pokazuje, co znaczą talent, praca, geny, poświęcenie i taktyka. Ich rywalizacja też jest potrzebna, by pokazywać najbardziej ambitnym amatorom cel treningów, ale też by emocje wokół biegu były większe.
W tym roku pierwszy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta