Londyn, ziemia obiecana
Kiedy zaczynałem, było tylko dwóch polskich prawników w Anglii widocznych w internecie, a pewnie mniej niż dziesięciu w ogóle świadczyło usługi prawne. Teraz są w każdym większym mieście.
Marcin Kozik
Skąd pomysł na otwarcie kancelarii w Londynie?
Marcin Kozik: Wcześniej pracowałem w kilku kancelariach adwokackich, w tym w największej w Wielkiej Brytanii. Część klientów nie była w stanie pokryć rynkowych stawek. Stwierdziłem, że należy zaoferować klientom usługi, na które będzie ich stać. Miałem też wokół siebie zespół, mogliśmy zacząć budować nowe biuro.
Prawo pracy, w którym się specjalizujemy, jest dziedziną bardzo rozwiniętą w Wielkiej Brytanii, a trybunały pracy zasądzają wygranym stosunkowo wysokie odszkodowania.
Czy pana klienci to głównie Polacy?
Ponad połowa naszych klientów to rzeczywiście Polacy. Podejmowanie zatrudnienia czy prowadzenie działalności gospodarczej w obcym kraju wymaga pomocy prawników w rodzimym języku. Szybciej, niż się spodziewaliśmy, zaczęli się jednak do nas zgłaszać klienci z Bułgarii, Węgier, a teraz zlecają nam także sprawy Anglicy, zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorcy.
Jak to się stało, że zaczął pan świadczyć usługi prawne w Londynie? Przecież skończył pan...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
