Żeby dzieci nie czuły się zdradzone
Kiedy film dla dzieci „Dziewczynka, mama i demony" Państwowa Rada Mediów uznała za niestosowny dla najmłodszych, Susanne Osten, reżyserka, ruszyła do walki - pisze Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu.
Zakaz pokazywania filmu dzieciom w kinach potraktowała jako zdradę wobec malusińskich i wobec rodziców, którzy sami, jej zdaniem, powinni decydować, co jest odpowiednie dla ich pociech. Rzeczywistość nie jest przyjemna, jest okrutna i twarda – tłumaczyła. Dorosłym zależy, by utrzymywać dzieci w dobrym nastroju, ale one czują się zdradzone. Chcą bowiem wiedzieć, jak orientować się w świecie.
Film został oparty na sztuce „Dziewczynka, mama i śmiecie", która bazuje z kolei na autobiograficznej książce pod tym samym tytułem. Autorka długo nosiła się z zamiarem przetworzenia materiału na film. Ją samą wychowywała mama, która cierpiała na schizofrenię.
Film opowiada o dziewczynce Ti i jej mamie Siri. Siri wynajęła mieszkanie na pół roku i tłucze w nim porcelanę i szkło. Nikt nie może się dowiedzieć, gdzie mieszkają, bo mama jest w stanie psychozy. Dziewczynka często nie ma co...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
