Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Nie umiemy kochać

07 maja 2018 | Sport
autor zdjęcia: Jacek Domiński
źródło: Reporter

Legendarny komentator Telewizji Polskiej o swoich dziesięciu piłkarskich mistrzostwach świata.

Rz: Dwa razy relacjonowałeś mistrzostwa świata dla radia, w 1978 i 1982 roku, osiem razy komentowałeś je w telewizji. Przed tobą jedenasty mundial. Ostatni?

Dariusz Szpakowski: Nie wiem, nie myślę o tym. Zobaczymy, jak zdrowie pozwoli.

Jedenasty mundial to już rutyna?

Na pewno więcej jest do stracenia niż zyskania. Jeśli nie będę przygotowany, w dobrej formie, odpowiednio skoncentrowany, to mogę dużo stracić. O rutynie nie ma więc mowy. W dodatku mistrzostwa świata z Polakami to zupełnie inny ciężar gatunkowy. Inaczej się je przeżywa, inaczej komentuje.

Który turniej był dla ciebie najważniejszy?

Mistrzostwa świata w Hiszpanii w 1982 roku. Z wielu względów, także z powodu czasu, w którym były rozgrywane, czyli stanu wojennego. Nigdy nie zapomnę widoku pustych autokarów wracających do kraju. Polacy, którzy wyjechali na mundial do Hiszpanii, zostawali tam i rozjeżdżali się po całym świecie. Dla mnie to był turniej szczególny nie tylko z powodu sukcesu, czyli medalu. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie byłem tak blisko reprezentacji. W moim pokoju hotelowym było całodobowe połączenie z rozdzielnią telefoniczną w Polskim Radiu przy ulicy Malczewskiego w Warszawie. I z tej rozdzielni była...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 11044

Wydanie: 11044

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Monitor wolniej przedsiębiorczości

Zamów abonament