Kozy i ludzie
Wszystko już było. Przynajmniej w literaturze. Oscar Wilde miał rację: życie naśladuje sztukę, broń Boże, na odwrót.
Weźmy choćby przekręt z kozami. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał, to śpieszę wyjaśnić: chodzi o to, że warszawski ratusz zapłacił 100 tysięcy złotych hodowcy za opiekę nad „naturalnymi kosiarkami" (czym władze chwaliły się w mediach). Facet pieniądze wziął, podnajął bezdomnego za 50 złotych miesięcznie i zniknął. A kozy zdechły. Znaczy połowa przeżyła, co i tak...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)