Kowboj zielonych granic
Biegi podczas krynickiej imprezy mają kilku znamienitych patronów. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, premierów Tadeusza Mazowieckiego i Józefa Oleksego zna każdy. Życiorys Romana Stramki wciąż pozostaje nieodkryty, choć przygody legendarnego kuriera sądeckiego mogłyby posłużyć za scenariusz na dobry film wojenny.
Pierwszego dnia festiwalu już po zmroku rozpoczyna się bieg, w którym liczą się nie tylko umiejętności sportowe, sokoli wzrok, zmysł taktyczny, ale i odpowiedni sprzęt. Bez latarek na niezbyt długiej (7 km), lecz wymagającej, zróżnicowanej trasie z podbiegiem w kierunku Tylicza, nawrotem i zbiegiem na krynicki deptak obejść się nie sposób.
Pokonać ją próbują wszyscy. W tym roku na starcie stanęło 150 śmiałków. Najmłodszy uczestnik miał 13 lat, najstarsza uczestniczka – 72. Wygrali bracia Wronowscy. Rafał, rocznik 1986, by dotrzeć na metę, potrzebował niecałych 25 minut. Kilkadziesiąt sekund za nim dotarł 13 lat młodszy Albert.
– Lubię biegać w nocy. Trochę kropiło, ale mnie to nie przeszkadza. Szczególnie się nie przygotowywałem, po prostu systematycznie trenuję – opowiadał zwycięzca, a jego brat nie ukrywał, że pandemia utrudniała treningi. – Startowałem tu pierwszy raz, ale za rok też przyjadę. Trasa jest bardzo ciekawa, podbieg daje w nogi – stwierdził pan Albert.
Trasę i organizację chwaliła także najszybsza z kobiet Marcelina Gaborek (czas poniżej 29 minut). – Jestem tu drugi raz, ale w nocnej siódemce debiutowałam. Mimo covidowych obostrzeń udało się zachować...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta