Śmierć na Makalu
Z biwaku na wysokości 7600 m rozmawiał dwa tygodnie temu przez telefon satelitarny z żoną przebywającą we Francji. Mówił, że jest zdrowy, choć bardzo zmęczony. Następnego dnia miał iść na szczyt. Do bazy chciał wrócić 28 stycznia. 31 stycznia z helikoptera zauważono czerwony namiot alpinisty. Jego samego nie dostrzeżono. Całkowita samodzielność na górze była...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
