Wyborcza farsa w Birmie
Opozycja zbojkotowała pierwsze od 20 lat wybory w kraju rządzonym przez wojskową dyktaturę
Nie wiadomo, kiedy rządząca 50-milionową Birmą junta wojskowa ogłosi wyniki wczorajszego głosowania. Główna partia opozycji Narodowa Liga na rzecz Demokracji wezwała do bojkotu wyborów, przewidując, że wyniki zostaną sfałszowane. – Nie sądzę, żeby wybory cokolwiek zmieniły. Nie można przecież wpłynąć na ustalony już rezultat – powiedziała liderka opozycji, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.
Pracownicy zagranicznych placówek w Rangunie informowali, że nie widzieli kolejek przed lokalami wyborczymi. Zagranicznym dziennikarzom i obserwatorom władze nie wydały wiz. W państwowej telewizji o wyborach w ogóle nie informowano, pokazywano materiały o naprawie dróg i zwiększeniu wydobycia gazu ziemnego.
– Birma będzie miała te same dyktatorskie rządy, z jedną tylko różnicą: wojskowi zdejmą...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

