Cameron godzi się z Rosją
Kreml wychodzi zwycięsko z trwającej pięć lat konfrontacji. Straty dla Londynu okazały się zbyt wielkie
Poniedziałkowe spotkanie Davida Camerona z rosyjskim premierem Władimirem Putinem ma zakończyć najostrzejszy konflikt brytyjsko-rosyjski od czasów zimnej wojny. I chociaż Londyn robi wszystko, aby zachować twarz, premier Cameron jedzie do Moskwy w roli petenta. Brytyjski przywódca nieprzypadkowo zabiera ze sobą szefa największego brytyjskiego koncernu BP. To właśnie cios Kremla w interesy gospodarcze Wielkiej Brytanii spowodował, że Londyn chce zawieszenia broni.
– Rosjanie właśnie podpisali gigantyczny kontrakt z Amerykanami zamiast z Wielką Brytanią. To był kolejny policzek dla władz w Londynie i cios w brytyjskie interesy – mówi „Rz" David Dunn z Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Birmingham.
Do tej pory Wielka Brytania była jednym z największych krytyków Rosji w Unii Europejskiej. Udzielała schronienia rosyjskim dysydentom, m.in. jednemu z najbardziej znanych oligarchów finansujących antykremlowską opozycję Borysowi...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
