Gwałciciel ścigany obowiązkowo
Rząd chce, by prokurator z urzędu zajął się gwałtem. Eksperci: to nie pomoże ofiarom
Rząd chce podpisać konwencję Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jedną z konsekwencji jej przyjęcia byłoby ściganie gwałtu z urzędu, a nie – jak dotąd – tylko na wniosek ofiary. Wystarczyłoby np. zawiadomienie kogoś z bliskich ofiary czy świadka przestępstwa.
– Opowiadamy się zdecydowanie za tym, żeby gwałt był ścigany z urzędu, chociaż wiemy, że to rodzi także konsekwencje, które mogą być dotkliwe dla ofiary – zapowiadał tuż przed Dniem Kobiet Donald Tusk. Według premiera skutki ścigania gwałtu wyłącznie na wniosek ofiary są „upiorne", a przemoc seksualna pozostaje praktycznie bezkarna.
– Wolałabym, żeby gwałt ścigano z urzędu. Czułabym się bezpieczniej, choć ja na policję i tak się zgłosiłam – powiedziała „Rz" 23-letnia ofiara tego przestępstwa.
200 ofiar gwałtu zgłasza się rocznie do centrum pomocy w Krakowie. Na policję idzie kilkadziesiąt
– Szukam pomocy u psychologa i anonimowo w Internecie. Na policję nie poszłam. Bałam się, że niczego nie udowodnię, a policja uzna, że to moja wina – twierdzi...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)