Urlop na żądanie czy prywatne wyjście
Wolne na godziny nie zaburzy toku pracy w zakładzie. Pracownik załatwi pilną sprawę, nie tracąc urlopu, a szef odbierze pracę w dogodnym momencie.
Zdarza się, że pracownik potrzebuje na szybko wolnego. Czy lepszy jest wtedy urlop na żądanie czy np. wolne dwie godziny w trakcie dniówki? Z punktu widzenia pracodawcy obydwa te rozwiązania mają wady i zalety. Urlop na żądanie może zaskoczyć przełożonego, a wolne godziny – nie, bo pracownik musi złożyć pisemny wniosek w tej sprawie. Urlop bierze się jednak na cały dzień pracy, co ułatwia rozliczenia.
Wariant 1. Godziny do odpracowania
Prawie od roku funkcjonuje art. 151 § 21 kodeksu pracy, który umożliwia kontrolę pracodawcy nad tzw. prywatnymi wyjściami. Szef może żądać odpracowania takiego krótkiego zwolnienia z pracy bez ryzyka wypłaty nadgodzin. Warunek jest jeden – powinien otrzymać pisemny wniosek pracownika w tej sprawie i to najpóźniej w dniu, w którym podwładny chce skorzystać z wolnego.
Kodeks pracy nie określa ani maksymalnego czasu zwolnienia (np. 4 godziny), ani okresu, w jakim to wolne trzeba odpracować. Kwestie te mogą być...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)