Człowiek, który przewidział wszystko
Rząd Tuska od początku nie miał złudzeń co do charakteru reżimu Putina – twierdzi były szef MSZ. Jeśli tak, to dlaczego przez pięć lat chciał z nim pojednania?
Moskwa podtrzymuje, że okupacja Krymu w kwietniu tego roku, a później zajęcie przez separatystów części Donbasu to wynik „zamachu stanu" w Kijowie i niekontrolowanych wydarzeń w kolejnych tygodniach. Taka narracja do pewnego stopnia odpowiadała także dotychczasowej ocenie polskiego rządu. Jeszcze w grudniu 2013 roku szefowie dyplomacji Polski i Rosji podpisali umowę o współpracy. Dopiero wiosną 2014, gdy Putin rozpoczął jawną agresję przeciw Ukrainie, polityka Warszawy wobec Kremla się zmieniła.
W rozmowie z czołowym amerykańskim portalem Politico były szef polskiej dyplomacji kreśli jednak zupełnie inny obraz. Twierdzi, że polskie władze od początku nie miały złudzeń co do intencji autorytarnego systemu Putina.
Oto wypowiedzi Sikorskiego oraz ich kontekst:
On (Putin – red.) to ryzykant. I ma zaniżone poczucie zagrożenia. Będzie decydował się na wielkie pokerowe zagrywki, bo prawdziwą stawką jest dla niego własne życie. On nie może po prostu odejść. Nie może opuścić Kremla. Kiedy już się raz przelało krew, kiedy się wysadziło domy mieszkalne, kiedy wysłało się plutony egzekucyjne za granicę, kiedy się doprowadziło do (wojny – red.) w Gruzji, na Ukrainie, tych wszystkich matek i ciał żołnierzy ukrytych po tajnych wojnach... Nie można tak po prostu odejść".
Sikorski, mówiąc o wysadzeniu domów mieszkalnych, zapewne ma na myśli serię eksplozji we wrześniu 1999...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta