Przełamać klątwę
Właściciel Liverpoolu, amerykański miliarder, rozumie futbol, ale kocha baseball.
W czasach, gdy „właściciel klubu piłkarskiego" stał się synonimem słowa „zło", John W. Henry jest przez kibiców Liverpoolu, nowego mistrza Europy, noszony na rękach.
Największy rywal klubu z Anfield – Manchester United – także pozostaje w amerykańskich rękach. Po tym, jak został przejęty przez rodzinę Glazerów, kibice protestujący przeciwko Jankesom stworzyli własny klub – demokratyczny FC United of Manchester, w którym każdy opłacający składkę kibic ma głos. I chociaż FC United w tym roku spadł z szóstej do siódmej ligi, to przyciąga coraz więcej ludzi, którzy nie mogą już znieść tego, co się dzieje na Old Trafford.
Glazerowie dbają, by ich klub funkcjonował jako przedsiębiorstwo, a oni mogli co roku wypłacić sobie hojne dywidendy. Od czasu przejęcia w 2005 r. wyprowadzili już z klubu ponad miliard funtów – w postaci pożyczek właścicielskich, zwrotów kosztów i dywidend. Niemal tyle samo, ile zainwestował w ich lokalnego rywala...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
