Tramwaj jako instrument symfoniczny
Koncert w Filharmonii Krakowskiej. Wybitni wykonawcy, zasłuchana publika. Nagle w subtelne piano wdziera się zgrzyt. Czyżby to muzyka eksperymentalna, atonalna i supernowoczesna?
Zgrzyt ponawia się i potęguje. Wykonawca z niesmakiem przerywa występ. Publiczność nie wie, czy klaskać, czy tupać? Zgroza, obciach, wtopa! Ale takie sytuacje w mieście uznawanym podobno za kulturalną stolicę Polski zdarzały się już nie jeden raz. Miejscowi melomani wiedzą, że to tylko tramwaje na pobliskim skrzyżowaniu.
Dzisiejszy gmach Filharmonii pochodzi jeszcze z przedwojennej fundacji książąt Sapiehów. Przeznaczony na katolicki dom...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
