Ustawa rządu Donalda Tuska nie ochroniłaby klientów Zondacrypto
Jeśli ktokolwiek twierdzi dziś, że zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa o rynku kryptoaktywów uratowałaby pieniądze osób, które zainwestowały na giełdzie Zondacrypto czy też jakiejkolwiek innej, to jest w błędzie. I całkiem łatwo da się to wykazać.
Uchwalona 7 listopada 2025 r. ustawa o rynku kryptoaktywów miała prosty cel: uregulowanie zasad prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów, ustanowienie odpowiedzialności cywilnej za dokumenty informacyjne oraz zorganizowanie nadzoru KNF nad rynkiem.
Ustawa wyposażyła Komisję Nadzoru Finansowego w rozbudowany arsenał środków nadzorczych: od kontroli (art. 58), przez blokadę rachunków (art. 63), po kary pieniężne sięgające 66 milionów złotych (art. 107) i blokowanie domen internetowych nielegalnych podmiotów (art. 66–76). Wprowadzała też obowiązek uzyskania zezwolenia KNF oraz roczne wpłaty na koszty nadzoru (art. 77–79). Była zatem przede wszystkim ustawą infrastrukturalną, budującą ramy instytucjonalne i nadzorcze polskiego rynku kryptoaktywów.
Dlatego jeżeli już ustawa w ogóle chroniła klientów, to co najwyżej w sposób pośredni. Jej głównymi założeniami było bowiem przejęcie kontroli nad działalnością giełd kryptowalut poprzez stworzenie systemu nadzoru państwowego.
Problem pierwszy: ustawa o rynku, nie o prawach klientów
Analiza struktury i treści ustawy prowadzi do wniosku, że jej rzeczywistym adresatem były podmioty rynku: dostawcy usług, emitenci tokenów, oferujący, a nie klienci detaliczni. Spośród 168 artykułów ustawy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
