W wakacyjnym nastroju
Ostatni rok spędziłem między sądem a spotkaniami z czytelnikami w całym kraju. Podczas około sześćdziesięciu wieczorów autorskich wraz z sędzią Tuleyą rozmawialiśmy o praworządności.
To był bardzo cenny czas, bo pozwolił nam posłuchać, jakie opinie mają ludzie – często niezwiązani z prawem – o naszym wymiarze sprawiedliwości. Odpowiadaliśmy na setki pytań, starając się wyselekcjonować te najczęstsze.
Prawie zawsze powtarzały się dwa: jak obrońcy mogą bronić niektórych osób oraz dlaczego w wymiarze sprawiedliwości nic się nie zmienia, a pytającym najczęściej chodziło o prokuraturę, w której działaniach dopatrywali się największego zła w funkcjonowaniu państwa.
O zagadnieniach związanych z pierwszym pytaniem piszę dość często i nawet w poprzednim felietonie wyjaśniałem, dlaczego adwokaci podejmują się niektórych „szmatławych” spraw.
Tłumaczę zatem, że na tym polega nasza praca, bo mamy zjawić się z pomocą, gdy ktoś o nią woła. Naszym zawodowym zadaniem nie jest oceniać, tylko stawać w obronie tego, kto takiej pomocy potrzebuje.
Spojrzeć na sprawę z boku
Wtedy pada kolejne pytanie: czy zawsze powinniśmy pomagać, nawet gdy ktoś jest podejrzany o popełnienie naprawdę przerażających czynów? Wtedy przytaczam rozmowę mojego ojca z mec. Beatą Czechowicz w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)