Krótkie ćwiczenia z happy endem nie zbudują naszych zdolności
Jeśli nie posiedzisz miesiąc w okopie, nie będziesz wiedział, jak w sytuacji wojny totalnej zachowa się twoja głowa, ręce i sprzęt – mówi kpt. rez. Damian Duda, polski ratownik w Ukrainie oraz prezes Fundacji „W międzyczasie”.
Pełnoskalowa wojna za naszą wschodnią granicą trwa już ponad cztery lata. W tym czasie zmieniła się taktyka oraz typ wykorzystywanej broni. Jak obecnie wygląda ratownictwo pola walki w Ukrainie?
Problem zabezpieczenia medycznego w Ukrainie jest o tyle złożony, że łańcuch ewakuacji jest organizowany w oparciu o sytuację na danym odcinku, możliwości jednostki oraz aktywność przeciwnika. Każda z brygad czy każdy z korpusów może mieć swój system, ze względu na dostosowanie rozwiązań pod aktualne potrzeby tej konkretnej jednostki. Są jednak punkty wspólne dla każdego z łańcuchów ewakuacji ze względu na powtarzalność wypadkowych na każdym odcinku.
Jakie są punkty wspólne?
Strefa śmierci obecnie to pas 30 km od przeciwnika. Niezależnie od głębokości elementów infrastruktury, wszystko stara się chować pod ziemię. Już od 20 km od przeciwnika używa się pojazdów głównie opancerzonych z kratownicą, z systemami antydronowymi. Oczywiście, dotyczy to też pojazdów do transportu rannych (MEDEVAC). Od 10 km od przeciwnika nie używa się pojazdów poza buggy i quad w śladowych ilościach. Jest tak, ponieważ nasycenie dronowe jest zbyt duże. To ogranicza możliwości logistyki czy ewakuacji do pieszych patroli (najbardziej ryzykownych) po użycie robotów...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

