Ludzki bóg i polskie kompleksy
„Walkirią” w Operze Leśnej festiwal w Sopocie osiągnął poziom światowy. I dla przeciwwagi spojrzał ironicznie na nasze wady w „Polskim weselu”.
Czwarty Baltic Opera Festival – jak poprzednie – rodził się z kłopotami. Wszyscy chcą go wspierać, ale brakuje często zrozumienia, że taka impreza nie może nabierać realnych kształtów dopiero w ostatnich miesiącach przed pierwszą premierą. Wydarzenia rangi europejskiej powstają długo, a ambicje dołączenia do nich ma Baltic Opera Festival.
To zresztą już się dzieje. Tegoroczna „Walkiria” to najlepsza inscenizacja dramatu Richarda Wagnera w powojennej historii polskiego teatru. Co prawda tradycje w tym względzie mamy skromne, ale nie tylko o nadrobienie tych braków chodzi. Spektakl na takim poziomie byłby ozdobą każdego poważnego letniego festiwalu w Europie.
Unikalne warunki Opery Leśnej dodały też „Walkirii” dodatkowej wartości. Inscenizacja Johna Fulljamesa, będąca modyfikacją jego realizacji w Operze w Kopenhadze, wykorzystała akustykę sopockiego miejsca. Gdy bohaterowie znajdowali się u szczytu drewnianej konstrukcji, stanowiącej główny punkt scenografii (symbol leśnego domu, siedziby bogów lub gór w leśnych odstępach), głosy śpiewaków brzmiały...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
