Ukraińcy nie liczą na wiele w Ankarze
Oczekiwania Ukraińców wobec szczytu NATO w Ankarze nie są duże. Mają złe doświadczenia z poprzednimi takimi spotkaniami. Obietnica członkostwa padła 16 lat temu.
W oficjalnym programie szczytu w Ankarze na jego pierwszy dzień, czyli wtorek, Ukraina jest jedynym krajem wymienionym z nazwy. I to dwukrotnie. Jeden punkt dotyczy wspólnego wystąpienia sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, a drugi roboczej kolacji Rady NATO–Ukraina na poziomie ministrów spraw zagranicznych.
W stolicy Turcji są też we wtorek przywódcy i ministrowie innych państw nienależących do sojuszu (w tym czterech monarchii Zatoki Perskiej oraz pozaeuropejskich krajów zaliczanych do szeroko pojętego Zachodu: Australii, Japonii, Korei Południowej i Nowej Zelandii), ale one nie zostały w ten sposób wyróżnione.
Czego Kijów oczekuje po tym wyróżnieniu? – Szczerze? Ukraińcy w ogóle nie myślą o tym szczycie. I nie mają dużych oczekiwań. Problem polega na tym, że było już wiele szczytów, ale nie widzieliśmy po nich zmian sytuacji na polu walki – mówi „Rzeczpospolitej” Andrij Zahorodniuk,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)