Ratownik dojedzie do zgonu na czas
Policjanci się skarżą: karetki nie chcą przyjeżdżać do nagłych zgonów. Pogotowie się broni: Mamy za dużo innych wyjazdów.
Na Pradze-Południe jednego dnia po południu policja dostała informację o śmierci trzech osób.
– Do dwóch przypadków stwierdzenia zgonu pogotowie przyjechało bez problemu. Za trzecim razem nasz operator usłyszał, że karetka nie przyjedzie, bo zmieniły się przepisy i śmierć osoby musi stwierdzić lekarz rodzinny – opowiada oficer praskich.
Ostatecznie zgon 60-letniej mieszkanki Grochowa potwierdził lekarz rodzinny z przychodni rejonowej, którego wezwał konkubent zmarłej. – Przez te przepychanki z pogotowiem uporanie się ze...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)