Miłość spleciona ze śmiercią
Gdyby Richard Wagner skomponował tylko ten jeden akord, który zaczyna „Tristana i Izoldę”, i tak przeszedłby do historii
Jesień to dobra pora na spotkanie z Richardem Wagnerem. W ubiegłym roku TVP Kultura przedstawiła „Pierścień Nibelunga”, teraz przez dwa poniedziałki będziemy mogli poddać się transowej muzyce „Tristana i Izoldy”.
Historię zaczerpniętą z XII-wiecznej legendy celtyckiej kompozytor rozpoczyna słynnym akordem „tristanowskim”. W jego czterech nutach jest wszystko: pożądanie i nieuchronność tragedii, bezkres morza otchłani i zapowiedź śmierci. Znakomity dyrygent Simon Rattle powiedział, że tym akordem Wagner wprowadził muzykę do nowego świata, zapowiedział nadejście XX-wiecznej awangardy.
W libretcie kompozytor pominął wiele wątków legendy. Zachował jednak to, co najistotniejsze: podróż morską, podczas której Tristan i Izolda wypijają miłosny napój oraz ich nocną schadzkę w...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

