Alarm bombowy kosztuje ciężkie tysiące
Nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności grozi za fałszywe doniesienia. Sądy są w takich sprawach nieubłagane i rzadko zawieszają wykonanie kary. agata Łukaszewicz
Szkoły, sądy, urzędy miasta, komisariaty policji, siedziby dzienników – wszystkie te instytucje zetknęły się już z doniesieniami o alarmach bombowych. Niby-niegroźny telefon czy e-mail, a odpowiedzialność karna całkiem spora. I bardzo prawdopodobna.
Prokuratura w tych sprawach nie odpuszcza. Dowód? Od stycznia 2016 r. warszawscy śledczy prowadzili 250 postępowań w sprawie fałszywych alarmów. W ich efekcie do sądów trafiły zaledwie 44 akty oskarżenia. Coraz częściej wyroki są bezwzględne, a to oznacza, że podsądni idą do kryminału i płacą wysokie grzywny.
Do więzienia bez zawiasów
Artykuł 224a kodeksu karnego przewiduje za taki fałszywy alarm karę więzienia od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Takie też kary grożą tym, którzy takimi alarmami próbowali zakłócić tegoroczne matury.
– Skala zakłóceń matur w tym roku przeszła wszelkie oczekiwania – mówi...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)