ITI musi zostać, ale szefowie klubu nie we wszystkich sprawach powinni być konsekwentn
S prowadzanie kryzysu Legii do kiksów Wojciecha Szali, braku wartościowego partnera dla Takesura Chinyamy w ataku czy błędów popełnionych przez fizjologa Ryszarda Szula w okresie przygotowawczym to duże uproszczenie. Zbyt duże. Problem jest bardziej złożony, a obrażenia rozległe. Efekt? Terapia będzie skomplikowana i trudna.
Jestem ostatnią osobą, która będzie domagać się zmiany właściciela klubu. Od ITI oczekuję jednak dwóch różnych reakcji w najważniejszych sprawach. W kwestii konfliktu z chuliganami muszą pozostać konsekwentni, choć wiem, że stan permanentnej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)