Spowolnienie może też dotknąć Słowacji
Słowacy nie muszą już obawiać się osłabienia swojej waluty. Ich zmartwieniem jest to, czy globalne koncerny nie zaczną zwalniać pracowników w fabrykach ulokowanych w tym kraju. O sytuacji gospodarczej Słowacji na dwa miesiące przed wprowadzeniem euro pisze z Bratysławy Andrzej Niewiadowski
Na ulicach Bratysławy panuje spokój. Ludzie nie wykupują dolarów w kantorach, półki są pełne, korki w godzinach porannego szczytu przyprawiają o zawrót głowy. – Kryzys finansowy? Nas to nie dotyczy. Nasze banki są w doskonałej kondycji a rząd zapewnia, że nic nie może się wydarzyć – twierdzą mieszkańcy stolicy.
Słowacy nie boją się kryzysu finansowego, bo 1 stycznia wchodzą do strefy euro. To jeden z największych paradoksów słowackiej rzeczywistości. Obawy przed wprowadzeniem nowej waluty rozwiały się jak poranna mgła po doniesieniach na temat perturbacji finansowych w sąsiednich krajach.
Słowacy zobaczyli na własne oczy, że osłabieniu złotego i forinta nie towarzyszą spadki kursu korony. Jest stabilny. Podwójne ceny w koronach i euro widać już w sklepach i restauracjach.
Jednak Słowacy poczuli się komfortowo dopiero gdy rząd premiera Roberta Fico zagwarantował wszystkie wkłady bankowe. Wcześniej niektórzy ciułacze usiłowali dzielić swoje oszczędności i lokować je w kilku bankach. – Nie, nie boję się. Mam 100 tysięcy koron w Tatra Banka. To wiarygodny bank i po 1 stycznia będę miała na rachunku euro – mówi Iveta Rużiczkova z Poddunajskich Biskupic.
Rządowe gwarancje mają jednak haczyk. Nie dotyczą filii ośmiu zagranicznych banków działających na terenie kraju. I właśnie przed tymi bankami zaczęły się ustawiać kolejki zdezorientowanych ludzi....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta