źródło: Bridgeman Art Library
W I wojnie światowej niebo zaroiło się od samolotów – rozpoznawczych, myśliwskich, bombowych
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Malunek z samolotu Charlesa Nungassera
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Fokker D. VII wszedł do produkcji pod koniec wojny – w styczniu 1918 r.
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
As francuskiego lotnictwa Georges Guynemer zestrzelił 53 samoloty, nim sam zginął gdzieś nad Belgią
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Rene Fonck miał opinię pyszałka, ale i największego asa we francuskiej armii – zestrzelił co najmniej 75 samolotów wroga
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Piloci bardzo chwalili sobie „Szczeniaka” (Sopwith Pup) z 1916 r. ze względu na jego zwrotność
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Breguet XIV służył jako samolot rozpoznawczy i jako bombowiec
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Louis Breguet na początku wojny latał jako pilot, potem zajął się projektowaniem bombowców
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Avro Night Fighter wyposażony był w karabin marki Lewis zainstalowany na wygiętej szynie
autor zdjęcia: Beata Gąsiorowska
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Amerykańskie vickersy bombardowały Niemcy, a w czerwcu 1919 r. Amerykanie pierwszy raz pokonali takim samolotem Atlantyk, lecąc bez przerwy
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Aviatik, samolot myśliwski wyprodukowany w Austro-Węgrzech
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Wraz z rozwojem samolotów myśliwskich udoskonalano obronę przeciwlotniczą. Na zdjęciu karabin marki Lewis
autor zdjęcia: Beata Gąsiorowska
źródło: Rzeczpospolita
Front zachodni po ofensywie niemieckiej i kontrofensywie aliantów w 1918 r.
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Mimo rozwoju lotnictwa podczas całej wojny używano balonów obserwacyjnych. Na zdjęciu amerykański oficer obserwuje linię frontu
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Planowanie zwiadów lotniczych we francuskiej kwaterze głównej
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Geoffrey de Havilland znany był z tego, że sam oblatywał zaprojektowane przez siebie samoloty
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
W 1915 r. Havilland tworzył samoloty ze śmigłem pchającym – Airco DH1 i DH2 (na zdjęciu)
źródło: Archiwum „Mówią wieki”
Dzięki niewielkiej prędkości startu (45 km/h) brytyjski Sopwith mógł startować z okrętu. Tu na HMS „Furious”
Dzień żałoby dla cesarstwa niemieckiego w czasie pierwszej wojny światowej nie nadszedł ani w roku 1914 nad Marną, ani dwa lata później pod Verdun, lecz latem 1918 roku
Zdaniem Ericha Ludendorffa Niemcy przegrały swą wielką szansę 8 sierpnia, gdy masowo użyte pod Saint-Mihiel alianckie czołgi zdołały w ciągu dwóch – trzech godzin zniszczyć sześć – siedem niemieckich dywizji. Walki z lata i wczesnej jesieni tego roku to także symbol nadchodzącej potęgi nowego lotnictwa i zaprezentowanego przez Ententę nowego kunsztu wojennego, godnego opisu Wańkowicza lub Hemingwaya. My jednak sięgniemy po talent anonimowego warszawskiego wykładowcy z marca 1919 roku:
„Gdy Niemcy dokonali już znacznych postępów, które doprowadziły do zagrożenia Amiens (…) z największym efektem wstąpiła nagle na wojenną widownię nowa taktyka koalicyjnych lotników. Naraz pojawiły się w zagrożonym miejscu wielkie ilości samolotów (…) Wstąpiły one w walkę do tego stopnia, że Niemcy byli zmuszeni do zatrzymania swego zwycięskiego pochodu, a w wielu wypadkach do cofnięcia się. Zjawienie się wielkich mas lotników dodało ducha i wzmocniło odwagę koalicyjnej piechoty, z drugiej zaś strony (…) zdemoralizowało, zniechęciło i doprowadziło do nieładu wojska niemieckiego (…) Trudno sobie wyobrazić, jak olbrzymie wrażenie wywierają lotnicy, tym bardziej w masach, krążąc na niewielkich wysokościach i korzystając (…) ze swych bojowych środków (…) Całe odcinki niemieckiego frontu na Zachodzie były odgrodzone tak ściśle, że nie mógł nastąpić najmniejszy dowóz amunicji, żywności (…)...