Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Namiętności prowadzą do tragedii

06 czerwca 2014 | Opera wrocławska | Jacek Marczyński
autor zdjęcia: Karol Dutczak
źródło: Rzeczpospolita

„Makbet" | W swojej operze Giuseppe Verdi pominął sporo wątków tragedii Szekspira, ale zachował to, co w niej najistotniejsze i przejmujące - pisze Jacek Marczyński.

Verdi czuł szczególną odpowiedzialność pracując nad „Makbetem". W chwili premiery miał 34 lata i był twórcą cenionym nie tylko we Włoszech. Im bardziej jednak stawał się sławny, z tym większą starannością dobierał tematy do nowych oper.

Od kilku lat myślał o którymś z dramatów Szekspira. Pociągał go przede wszystkim „Król Lear", ale nigdy nie odważył się ozdobić muzyką najgenialniejszego jego zdaniem szekspirowskiego tekstu. Interesował się „Hamletem" i „Burzą", w końcu zdecydował się na „Makbeta".

„Tragedia ta jest jedną z największych kreacji ludzkich! Jeśli my nie możemy zrobić rzeczy wielkiej, spróbujmy przynajmniej uczynić coś dalekiego od pospolitości... Zapamiętaj sobie dobrze, że w wierszach nie powinno być ani jednego zbędnego słowa: każde z nich powinno coś mówić, trzeba także używać języka wzniosłego z wyjątkiem chóru czarownic, który powinien być dziwaczny i oryginalny, a nawet trywialny". Takie wskazówki zawarł w liście do autora...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 9857

Wydanie: 9857

Spis treści
Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij