Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE
POPRZEDNI ARTYKUŁ Z WYDANIA NASTĘPNY ARTYKUŁ Z WYDANIA

Różnie sądzeni klienci

25 czerwca 2014 | Rzecz o prawie | Anna Nowacka-Isaksson

Pewien prawnik został skazany 
na grzywnę za próbę kupna usług seksualnych. Mężczyzna zaprzecza popełnieniu przestępstwa, ponieważ 
– jak mówi – nie rozumiał, że miał do czynienia z prostytutką. Twierdzi, 
że jest „piękny i młody" i nie musi kupować seksu. Stracił jednak pracę 
w urzędzie skarbowym - pisze Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu.

Okoliczności kolizji z prawem nie były bynajmniej dramatyczne. Prawnik przyjechał do Sztokholmu i spotkał się ze   znajomą. Poszedł z nią do restauracji, a później do hotelu, w którym pili whisky. Mężczyzna odwiedził też klub nocny, a po wyjściu   poszedł na spacer. Wówczas napotkał prostytutkę. Nie podejrzewał jednak jej profesji. Myślał, że to bywalczyni knajp. Pojechał z nią do swojego hotelu, gdzie kobieta, ku irytacji prawnika, zaczęła domagać się pieniędzy z góry. Cała sytuacja wydała się mężczyźnie absurdalna. Gdy kazał jej opuścić pokój hotelowy, zapukała policja, która śledziła mężczyznę od momentu,w którym podszedł do prostytutki na ulicy. Na tym się kończy narracja prawnika. Według kobiety wyszła ona z pokoju z własnej woli, gdy próby wydobycia zapłaty z góry okazały się bezskuteczne. Prawnik miał już w taksówce przystać na sumę 2 tys. koron za godzinę seksu. Gdy policja chciała wyprowadzić...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
POPRZEDNI ARTYKUŁ Z WYDANIA NASTĘPNY ARTYKUŁ Z WYDANIA
Wydanie: 9872

Wydanie: 9872

Spis treści
Zamów abonament