Do widzenia, Panie Dworkin! Witamy, Panie Schmitt!
Zacznijmy się zastanawiać, jak uniknąć katastrofalnych błędów, których nie ustrzegli się prawnicy wykonujący swój zawód sto lat temu. Być może w tym aspekcie będziemy potrafili wypracować konsensus.
O nowej rzeczywistości w naukach prawnych, której prawnicy nie chcą dostrzegać, a powinni
Kilka miesięcy temu na łamach „Gazety Wyborczej” znany prawnik, komentator i wykładowca akademicki prof. Marcin Matczak ubolewał nad tym, że prawnicy przestali być „strażnikami reguł” w państwie, a stali „żołnierzami w walce o tożsamość ideową Polski”. Sam w geście deklarowanego protestu obwieścił, że wypisuje się z takiego ujmowania wykonywanego zawodu, jednocześnie zauważając, że prawu powinno przywrócić się funkcję kontrolną i ograniczającą władzę publiczną, a nie bycie instrumentem w walce tożsamościowej czy politycznej. Panie Profesorze, deklaruje Pan idealistyczne przekonanie, które dzisiaj nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. I trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – w najbliższym czasie nie będzie lepiej!
Liberalna demokracja w odwrocie
Zanim posypią się na mnie gromy za rzekomy atak na środowisko prawnicze, do którego z dumą należę, jedno wyjaśnienie: cały ten tekst nie wyraża afirmacji dostrzeganej zmiany w pryncypiach prawniczej sztuki, ale stanowi diagnozę bazującą na obserwacji procesów zachodzących w ostatnich latach na gruncie nauk prawnych nie tylko w Polsce, ale i na świecie. I nie jest to rozpoznanie nowe, bowiem podobne dylematy, wątpliwości i nurty w naukach prawnych znane były wielokrotnie w europejskich elitach prawniczych w momentach przełomowych,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)