Sędziowie na telefon
Czy telefon z góry załatwia tylko przyśpieszenie sprawy, czy też wpływa na kształt jej rozstrzygnięcia?
Czy teoretycznie niezależni sędziowie faktycznie ulegają władzy wykonawczej? Czy na jej sugestie i zapotrzebowanie ustalają terminy czynności procesowych lub rozstrzygnięcia spraw? Doniesienia medialne przywołują niestety sytuacje, które zdają się potwierdzać uleganie takim wpływom.
Większość z państwa z pewnością pamięta jeszcze głośną burzę w mediach związaną z rozmową telefoniczną prezesa pomorskiego sądu, który gotów był ustalać z przedstawicielem rządu termin i skład sądu, a może i treść orzeczenia. Ileż to było krzyku oburzenia i gromkich przemówień o braku niezależności sędziów i ich podporządkowaniu władzy wykonawczej. Rzeczony prezes w atmosferze skandalu został zhejtowany, napiętnowany i ukarany karą dyscyplinarną.
Stał się też publicznym przykładem tego, jak słabi i służalczy są sędziowie. Wydawać by się mogło, że to dawna historia i odosobniony przypadek upadku etosu sędziowskiego, że obecnie coś takiego nie mogłoby się zdarzyć, że aktualnie mamy zupełnie inne standardy, że praworządność i niezależność trzeciej władzy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)