Zarobki na miarę radnego KO
Sprawa Dawida Kacprzyka ujawniła patologie systemu ochrony zdrowia, które pozwalają w sposób nieuzasadniony szybować zarobkom niektórych lekarzy. Jedną z przyczyn jest wpływ lokalnej polityki.
Lekarze powinni zarabiać dobrze. Nie tylko dlatego, żeby nie wyjeżdżali za granicę, który to trend udało się odwrócić w 2021 r. za sprawą ustawowej gwarancji dorocznych podwyżek. I nie dlatego, że lekarzy w kraju jest za mało – w Polsce na 1000 mieszkańców przypada 3,96 lekarza, a według szacunków Ministerstwa Zdrowia w ciągu najbliższych pięciu lat osiągniemy odpowiednie nasycenie rynku medykami w stosunku do wielkości populacji. Powinni zarabiać dobrze, bo to trudny zawód, którego zdobycie wymaga określonych predyspozycji, a prawidłowe jego wykonywanie – kompetencji i umiejętności. Problem pojawia się, gdy zarobki lekarzy w publicznej ochronie zdrowia szybują pod sufit w sposób nieuzasadniony.
Taki problem wyszedł na jaw w przypadku Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza w trakcie specjalizacji anestezjologicznej, koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) warszawskiego Szpitala Południowego, który w ubiegłym roku zarobił 1,6 mln zł. Szpital Południowy należy do miasta stołecznego Warszawy, a Kacprzyk był radnym dzielnicy Ursus – do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)