Wiara w krzyk trenera
Turcja – Niemcy. Dla Turków ten mecz jest ważniejszy niż półfinał mundialu sprzed sześciu lat. Wtedy grali z Brazylią, teraz ze swoimi nauczycielami futbolu i krajem, który dla wielu z nich jest ojczyzną z rozsądku
Berlin będzie dzisiaj jeszcze bardziej czerwony od flag niż podczas poprzednich tureckich meczów w Euro 2008. Pod Bramą Brandenburską, gdzie Niemcy świętowali dwa lata temu kolejne zwycięstwa reprezentacji w mundialu, staną obok siebie kibice obu drużyn.
Wielu Turków, którzy od pół wieku przyjeżdżają do Berlina i Zagłębia Ruhry w poszukiwaniu lepszego życia, uważa się już w części za Niemców. Ich dzieci tym bardziej, jednak w obecnej niemieckiej kadrze nie ma żadnego z nich. Kiedyś grali dla niej Mehmet Scholl i Mustapha Dogan, niedawno Malik Fathi. Następni chętni są w niemieckiej młodzieżówce, ale przybywa też piłkarzy, którzy uważają, że z Gelsenkirchen, Berlina, Dortmundu bliżej im jednak do Stambułu. Tak jak...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
