Z Iranem można rozmawiać, ale nie o Syrii
Bliski Wschód. Dziś w szwajcarskim Montreux zaczynają się budzące wielkie nadzieje rozmowy o zakończeniu wojny domowej w Syrii. Nie weźmie w nich udziału ważny gracz – Iran.
Taka informacja nie byłaby zaskoczeniem, gdyby nie to, że w niedzielę sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon zaprosił Irańczyków na odbywające się pod patronatem jego organizacji spotkanie. Zapewne zakładał, że bez uczestnictwa tak ważnego w regionie bliskowschodnim kraju, kluczowego sojusznika reżimu Baszara Asada, szanse na zakończenie wojny w Syrii są marne. A jest to najkrwawsza obecnie wojna na świecie, opinia publiczna raz po raz wyraża oburzenie, że mocarstwa i organizacje międzynarodowe nic nie robią, by ją zakończyć.
Ban Ki-moon w ciągu doby wycofał jednak zaproszenie, bo konferencja mogła stracić sens z innego powodu – nie pojawiliby się na niej przedstawiciele syryjskiej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)