Krym staje po stronie Rosji
Parlament regionu zapowiada referendum w sprawie autonomii. To zasadniczy krok ku rozpadowi kraju.
Głosowanie poprzedziły dramatyczne wydarzenia w Symferopolu. W czwartek o piątej nad ranem grupa około 100 uzbrojonych mężczyzn wdarła się do budynków zarówno parlamentu, jak i rządu prowincji. Mieli mundury, ale bez insygniów. Jednak zaraz na gmachach wywiesili rosyjskie flagi, a przed wejściem postawili ogromny napis: „Krym to Rosja".
Reakcja pełniącego obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandra Turczynowa była natychmiastowa.
– To jest akt agresji przeciw ukraińskiemu państwu. Użyjemy wszelkich środków, aby odzyskać budynki – zapowiedział.
Ukraina bezsilna
Na razie jednak Kijów nie ma efektywnych możliwości wprowadzenia w życie tej groźby.
–Atak nastąpił w najgorszym momencie dla ukraińskich władz. Dopiero tworzy się nowy rząd. W szczególności trzeba przywrócić kontrolę nad oddziałami milicji i wojska w całym kraju – mówi „Rz" Konstantin...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
