Sopot da się lubić
Mistrzyni Kamila Lićwinko w skoku wzwyż, dwa srebra na 800 m – w Sopocie nie było nudy, był nawet jeden rekord świata.
Korespondencja z Sopotu
Wygrali optymiści – trzy medale dla naszej lekkiej atletyki to wynik dobry, do tego 800 m stało się polską specjalnością obu płci: srebro zdobyli Adam Kszczot i Angelika Cichocka. Marcin Lewandowski już miał w kieszeni brąz, ale został zdyskwalifikowany za przekroczenie krawędzi bieżni.
Skok wzwyż kobiet rozegrano w sobotę, medale wręczono w niedzielę, więc przyjemność oglądania Kamili Lićwinko była podwójna. Zdobyła złoto razem z Rosjanką Marią Kucziną. Okoliczności od początku nie były zwyczajne – w finale zamiast ósemki, dziewiątka wysokich pań (sędziowie byli w kwalifikacjach łaskawi). Do 1,94 m większość szła po medal – poprzeczkę przeskoczyło siedem.
Trzy centymetry wyżej i zaczęła się selekcja. Największa przegrana – Chorwatka Blanka Vlasić, kiedyś sława, tańce zwycięstwa i zachwyty widzów, dziś po kilkunastu minutach rola obserwatorki. Zostały cztery: dwie Polki, Hiszpanka Ruth Beitia i liderka rankingu światowego Kuczina. Pierwszy polski medal był pewny, kolor nieznany, ale widzowie w Ergo Arenie już mieli powód do uciechy, tym bardziej że Justyna Kasprzycka poprawiła rekord życiowy.
Teraz każda następna próba miała już wagę tytułu. Kuczina skoczyła za pierwszym razem, Kasprzycka i Beitia strąciły. Gdy na rozbiegu stanęła Lićwinko, prawie każdy wiedział, że to...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
