Nazwisko i pieniądze w wyborach nie wystarczą
Wybory europejskie pozwoliły zweryfikować zapowiedzi polityków. Już wiemy, że ani znane nazwisko, ani pieniądze na kampanię nie zastępują partyjnego szyldu i pracy w terenie.
Samym pajacowaniem w mediach nie zrobi się wyniku – mówi polityk Solidarnej Polski o partyjnym koledze Jacku Kurskim.
Człowiek, który w eurowyborach 2004 r. pomógł Lidze Polskich Rodzin przeskoczyć Prawo i Sprawiedliwość, a rok później brał udział w zwycięskiej kampanii tej drugiej partii, zanotował kompromitujący wynik w Warszawie. Poparły go 9104 osoby. Lepiej wypadł nie tylko lokalny rywal z Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak, ale nawet dwójka na liście innej partii, na którą niewielu stawiało. Jacek Wilk z Nowej Prawicy zdobył 17 443 głosy.
Tyle że Wilk rzadko pojawiał się w ogólnopolskich mediach, Kurski zaś z nich nie wychodził. Miał też bardzo bogatą kampanię...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)