Zerujemy licznik umów na czas określony
Radosław Mleczko | Gdyby umowy na czas określony, umowy-zlecenia czy o dzieło były wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem, zmiany nie byłyby potrzebne – twierdzi wiceminister pracy w rozmowie z Mateuszem Rzemkiem.
Rz: Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szykuje zmiany w kodeksie pracy dotyczące 3 mln osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę na czas określony i dziesiątków tysięcy pracujących na kontraktach cywilnoprawnych bez oskładkowania. Skąd taka aktywność?
Radosław Mleczko: Różnorodność prawnych form wykonywania pracy jest we współczesnym świecie niezbędna. Nie pracujemy według jednego modelu, a tradycyjnie pojmowane czas i miejsce wykonywania pracy odgrywają w społeczeństwie cyfrowym coraz mniejszą rolę. Gdyby umowy o pracę na czas określony, umowy-zlecenia czy o dzieło były wykorzystywane wyłącznie zgodnie z ich przeznaczeniem, nie byłoby potrzeby zmian. Niestety, niektórych form zatrudnienia się nadużywa. Prowadzi to do nieuczciwej konkurencji i ma negatywne konsekwencje dla zatrudnionych. Dlatego proponujemy kolejne kompleksowe zmiany dotyczące umów cywilnoprawnych, terminowych umów o pracę i pracy tymczasowej. Pracujemy też nad projektami nowych form umów adekwatnymi do zmieniającego się świata. Chcemy przywrócić sens tej różnorodności, a zarazem nadać jej nową jakość.
Nowela kodeksu przewiduje wyzerowanie po raz kolejny licznika umów o pracę na czas określony. W 2009 r. i 2012 r. zrobiła też tak poprzednia ustawa antykryzysowa. Czy to dobre rozwiązanie?
Przepisy przejściowe...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
