Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Siła znad morza

27 lutego 2017 | Sport | Stefan Szczepłek
Grzegorz Kuświk (Lechia, pierwszy z lewej), Piotr Malarczyk i bramkarz Grzegorz Sandomierski.
autor zdjęcia: Adam Warżawa
źródło: PAP
Grzegorz Kuświk (Lechia, pierwszy z lewej), Piotr Malarczyk i bramkarz Grzegorz Sandomierski.

Po meczu z Cracovią odżyły nadzieje Lechii na tytuł mistrza Polski.

Mecz w Gdańsku był wyjątkowo dobry. Zaczął się od takich ataków Cracovii, że kibice Lechii nie bardzo wiedzieli, co się dzieje, a Piotr Nowak na ławce wyglądał na człowieka dotkniętego paraliżem. Łatwość, z jaką krakowscy napastnicy przedostawali się na pole karne gospodarzy, była zdumiewająca. Marcin Budziński i Krzysztof Piątek nic sobie nie robili z obrońców, wśród których byli bądź co bądź dwaj reprezentanci Polski Grzegorz Wojtkowiak i Jakub Wawrzyniak oraz ten, który ma być jej przyszłością: Rafał Janicki.

W ciągu pół godziny Cracovia powinna zdobyć trzy bramki, a zdobyła tylko jedną. Ładną akcję Krzysztof Piątek zakończył mocnym strzałem pod poprzeczkę. Była to pierwsza bramka stracona przez Lechię wiosną z gry (przed tygodniem Duszan Kuciak nie obronił w Niecieczy karnego).

O wadze goli padających w 45. minucie krążą legendy, ale pisanie o „bramkach...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 10686

Wydanie: 10686

Spis treści
Zamów abonament