Nie da się robotów opisać w paragrafach
O tym, jakie wyzwania przed prawodawcą stawia rozwój robotyzacji i jak sobie z nimi radzić, a także dlaczego nie warto wszystkiego regulować w przepisach i kto miałby ponosić odpowiedzialność za działania sztucznej inteligencji – mówi europarlamentarzysta w rozmowie z Szymonem Cydzikiem.
Rz: Unia Europejska pracuje nad regulacjami dotyczącymi prawa robotów. Efektem ponadrocznych prac, prowadzonych głównie przez Komisję Prawną Parlamentu Europejskiego, jest raport „Zasady prawa cywilnego w robotyce" (Civil Law Rules on Robotics). Czy znalazły się w nim jakieś ciekawe spostrzeżenia?
Michał Boni: Raport zawiera wiele analiz i sugestii, jak oswajać się ze światem robotów. Nie mówimy tu o maszynach, które wykonują prace automatyczne i zastępują proste czynności, ale o robotach uczących się, sztucznych inteligencjach mogących przetwarzać bardzo szybko duże ilości różnego rodzaju danych, które albo mają wgrane, albo zdobywają je przez sensory. Jesteśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o stanowienie prawa, bo jest jeszcze wcześnie, a cały obszar się szybko rozwija. Gdybyśmy chcieli teraz stworzyć twarde prawo, to zajęłoby to co najmniej dwa lata, a do tego czasu roboty będą już zupełnie inne, jeszcze bardziej sprawne w działaniach.
Dlaczego więc prace trwają już teraz, skoro nawet w raporcie stwierdzono, że tak zaawansowane roboty powstaną najwcześniej za dziesięć lat?
Pracujemy nad opisaniem i skatalogowaniem problemów, żeby się przygotować na przyszłość. Im więcej wiemy i rozumiemy, tym łatwiej będzie się dostosować do zachodzących zmian. Nie uważam, że zaraz są potrzebne twarde regulacje. Chodzi bardziej o...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
