Trafili na front i nikt dla nich nie śpiewa
Władze w Moskwie mobilizują piosenkarzy, pisarzy i aktorów. Mają podnosić morale rosyjskich żołnierzy nad Dnieprem.
– Chciałbym powiedzieć o tym, czego rzeczywiście brakuje na froncie. Nie mamy czego słuchać. Włączamy ukraińskie radio, a tam mnóstwo piosenek, które mocno podnoszą na duchu. My nic podobnego nie mamy. Armia walczy nie tylko w ciemno, ale i z gołą duszą. To przykre. Jest Julia Czeczerina (rosyjska piosenkarka – red.) i inni świetni wykonawcy, którzy jeżdżą na front. Ale to są prywatne inicjatywy, a potrzebujemy zmasowanej ofensywy kulturalnej – apelował kilka dni temu, stojąc o kulach przy ambonie w Dumie, Siemion Piegow, rosyjski korespondent wojskowy i zarazem jeden z czołowych propagandystów trwającej od dziewięciu miesięcy wojny.
W poniedziałek rosyjscy parlamentarzyści powołali ruch społeczny Kulturalny Front Rosji. Na jego czele stanął rosyjski aktor Nikołaj Burlajew, który w Dumie zajmuje stanowisko wiceszefa...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta