Polska i Chiny: dwie wyspy, a wokół kryzys
Rozmowa ze Stuartem Greenem, globalnym ekonomistą banku HSBC
Rz: Prezesi instytucji finansowych i firm pytani o prognozy najczęściej odpowiadają, że nadal nie znaleźli dna tego kryzysu. Gdzie pana zdaniem to dno się znajduje?
Stuart Green: Jeśli używamy tej terminologii, to widzę dwa dna. Pierwsze z nich to moment, kiedy rynki osiągają pewną stabilizację. Mam nadzieję, że już je odnaleźliśmy w październiku ubiegłego roku i mamy to za sobą. Bo wyraźnie nie ma już tego uczucia paniki na rynkach finansowych. Być może stało się tak z powodu bardzo powszechnych interwencji rządowych. Może więc i sytuacja na tych rynkach nie będzie tak zła jak w ubiegłym roku.
To drugie dno pojawi się, kiedy będą znane twarde wyniki finansowe. Na razie te, które dostajemy, dotyczą końca ubiegłego roku i najczęściej są rozczarowujące, mimo że przecież oczekiwania nie są wygórowane. I praktycznie nie ma znaczenia, na które regiony świata patrzymy: strefę euro, Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię. Wszystkie czynniki, które przyczyniły się do kryzysu, nadal są widoczne i odczuwalne. W tej chwili rozczarowują dane, które otrzymujemy z Niemiec czy Japonii. I dlatego będzie musiało minąć wiele miesięcy, zanim zauważymy ślady poprawy. Teraz przyglądamy się nastrojom w biznesie. Może na przykład okazać się, że w marcu – kwietniu zauważymy choćby nieznaczną ich poprawę. Mam również nadzieję, że w połowie roku pojawią się pierwsze objawy wzrostu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta