Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Kąsanie w korpus

20 kwietnia 2018 | Sport | Janusz Pindera
Tomasz Adamek: Nie pójdę na otwartą wojnę, ryzyko jest zbyt duże.
autor zdjęcia: Marian Zubrzycki
źródło: Rzeczpospolita
Tomasz Adamek: Nie pójdę na otwartą wojnę, ryzyko jest zbyt duże.

W sobotę w Częstochowie Adamek – Abell. Trudny sprawdzian dla Polaka.

Mateusz Borek, organizator Polsat Boxing Night w Częstochowie, wierzy, że Adamek pokona Abella przed czasem, prawdopodobnie w końcowych rundach, ale ma też świadomość, że możliwy jest czarny scenariusz. Wystarczy, że Adamek zagapi się na moment i mańkut z Minnesoty wyprowadzi zabójcze uderzenie, tak jak to zrobił Eric Molina dwa lata temu w Krakowie.

Nasz były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej nie dopuszcza jednak takiej możliwości. Na Jasnej Górze modli się, by zdrowy mógł wrócić do domu.

– Zawsze tak robię. My, zawodowi bokserzy, jesteśmy współczesnymi gladiatorami. Toczymy ringowe wojny, a najlepiej sprzedają się przecież te najbardziej krwawe. Lubię się bić, zawsze lubiłem, ale nie lubię dostawać. Z Abellem nie pójdę na otwartą wojnę, bo ryzyko jest zbyt duże. Wyboksuję go lewą ręką, będę od niego szybszy, sprytniejszy i twardszy – mówi „Rzeczpospolitej" Adamek.

Frazę: „jak jestem szybki, to pokonam każdego", Adamek powtarza jak mantrę, gdy pytają go o szanse w kolejnej walce. Dzięki...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 11032

Wydanie: 11032

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Monitor wolniej przedsiębiorczości

Zamów abonament