Egipt wciąż czeka na turystów
Branża turystyczna liczy, że wybory prezydenckie pozwolą jej wydobyć się z najgorszej od 30 lat zapaści
Do czasu rewolucji, która w ubiegłym roku obaliła reżim prezydenta Hosni Mubaraka, turystyka była głównym źródłem dochodu dla kraju faraonów. W pewnym momencie stanowiła 10 proc. PKB.
Hisham Zazou, wiceminister ds. turystyki, opisuje wybrzeże Morza Czerwonego tak, jakby to był inny kraj. To tam uciekł prezydent Mubarak, gdy protesty w Kairze się nasiliły.
– Demonstracje w Kairze to dla nas jedno z głównych wyzwań, ponieważ media nagłaśniają tego typu wydarzenia, co negatywnie wpływa na wizerunek Egiptu – mówi Zazou.
Bolesne załamanie
Upadek egipskiej turystyki ma daleko idące konsekwencje. Thomas Cook Group, drugi pod względem wielkości touroperator w Europie, boleśnie odczuł załamanie w Afryce Północnej, szczególnie w Egipcie. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Egipcie spadły w roku obrachunkowym kończącym się...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
